Caruso urodził się 19 czerwca w 2006 r. w podwarszawskiej hodowli „Sto Pręg”, jako jeden z sześciu szczeniąt z miotu po BALBINIE Sto Pręg i KUBUSIU Draczyn. Kiedy, po niespełna dwóch miesiącach, pojawiłam się tam wraz z moim mężem zostały trzy pieski. Dwa marengo Coral i Camel oraz płowy Caruso. Początkowo podobał nam się Coral. Był największy i najbardziej przebojowy. Caruso był śliczny, ale wyglądał na strasznie cichutkiego i grzecznego, co spowodowało, że nie „zawrócił mi w głowie”.
    Tego dnia nie zdecydowaliśmy się na zabranie ze sobą pieska do domu, mieliśmy tydzień na zastanowienie się który z nich zostanie naszym przyjacielem na następne lata. Kiedy wróciliśmy do domu i zaczęliśmy oglądać zdjęcia zachwyciła
nas uroda spokojnego Caruso. Powstał ogromny dylemat – „którego z nich wybrać?”.
    Po tygodniu ponownie pojechaliśmy do Stu Pręg i zdecydowaliśmy się ostatecznie na Caruso.
    I tak rozpoczął się w naszym życiu rozdział pod tytułem Moby, bo tak po domowemu nazwaliśmy Caruso. Zaraz okazało się również, że Moby nie jest żadną ofiarą losu, a bardzo przebojowym psem, o silnej osobowości.
    Moby wychowywał się pod czujnym okiem całej naszej rodziny oraz kota Oscara. Szybko nauczył się zachowywać czystość. Od kiedy skończył kwarantannę poszczepienną, czyli w wieku 12-tu tygodni, pokochał długie spacery, zabawy z piłką i innymi psami.
    Dziś Moby jest już poważnym, dorosłym facetem. Nadal jednak pozostała mu taka szczenięca „lekkość bytu”, którą wszyscy kochamy. Nasi znajomi, miłośnicy buldogów, z którymi spotykamy się na forach internetowych, wystawach i spacerach, mówią, że Moby zawsze się śmieje. Trochę to zasługa jego oczu, które mają ciemną obwódkę, dającą wrażenie oczu skośnych, lekko przymrużonych, jakby ze śmiechu. Ale w większej mierze wynika to z tego wspaniałego charakteru jaki posiada Moby. Wszyscy widzą i podziwiają również jego żywy temperament.
    Ja mam szczęście być „miłością jego życia”, w którą wpatrzony jest jak w obrazek. Kiedy do późnej nocy pracuje na komputerze on jest zawsze przy mnie. Kiedy wyjeżdżam na dłużej strasznie tęskni i wyczuwa mój powrót. Jest takim cieniem, którego nie ma za mną tylko wtedy kiedy ja robię tak, żeby go nie było. Dlatego też przyznam, że go trochę za bardzo rozpieszczam.
    Moby odnosi również znaczne sukcesy wystawowe. Mając rok zdobył tytuł Młodzieżowego Championa Polski oraz Młodzieżowego Zwycięzcy Klubu – od wybitnego znawcy rasy, bardzo szanowanego sędziego V.A. van Raamsdonka z Belgii. W całej swojej karierze Moby dostaje oceny tylko doskonałe i zawsze jest na podium, a bardzo często na jego najwyższym stopniu. W tak młodym wieku otrzymał już takie wyróżnienia jak: Mł.Zw.Kl., CWC, BOB, NDPwR, CACIB.
    W opisach sędziów powtarzają się takie stwierdzenia jak: „Krótki, zwarty, mocny pies. Głowa mocna, o dobrym profilu i wyrazie. Doskonałe osadzenie i noszenie uszu. Doskonały w ruchu. Dobre kątowanie tylnych kończyn. Wspaniała muskulatura, głęboka klatka piersiowa. Piękny kolor i gatunek szaty. Wspaniały temperament”.
    Dla nas jednak Moby pozostaje naszym skromnym ukochanym psem. Jego dobro i szczęście zawsze przełożymy ponad kolejny wystawowy puchar. Póki co jednak i jemu i nam jeżdżenie na wystawy sprawia ogromną radość. Traktujemy to jako zabawę, hobby, możliwość spędzenia weekendu w gronie innych miłośników rasy. Podszyte to jest nutką zdrowej, sportowej rywalizacji, która nie niszczy, a buduje znajomości i przyjaźnie z innymi zarażonymi wirusem „buldomaniaka”.
    Czasem zastanawiam się jacy dziś są bracia Moby’ego, jeśli to on był „najspokojniejszy” :-)
projekt i wykonanie: Natalia Bartosiewicz
© 2007 GoldenWeb design - wszelkie prawa zastrzeżone!